|
|
|
| | Poniedziałek 24.10.2011 | Bike Tour Gdańsk czyli finisz finisz sezonu 2011.
Na wyścig przybyłem z bojowym nastawieniem, musiałem bronić pozycji lidera w klasyfikacji generalnej. Ostatnie tygodnie były dość ciężkie najpierw przeciążyłem kolano, gdy udało się z tym uporać i kilka dni przetrenować złapałem jakąś upartą infekcję górnych dróg oddechowych. Jedząc kilogramy czosnku i cebuli wróciłem szybko do dość dobrej dyspozycji i przetrenowałem solidnie cały tydzień w którym zrobiłem niemal 20h i 560km. Poniedziałek poprzedzający weekendowy wyścig przyniósł kolejną niespodziankę jaką była grypa żołądkowa, do środy leżałem plackiem, w czwartek wyszedłem potrenować na trasie BT gdzie turlałem się jak mucha w smole, ale zrobiłem parę kółeczek z każdym było coraz lepiej i pełen optymizmu pojechałem do domku odpoczywać. Sobotni ranek zbudził mnie pięknym słońcem (o 11) zjadłem śniadanie poguzdrałem się troszkę i wyruszyłem w kierunku oliwy na miejsce startu. Po godzinie 14 wyruszyliśmy na trasę udało mi się zabrać z ucieczką w której jechał Marek Cichosz i Krzysztof Krzywy, pod koniec rundy niemal nie wpadłem na Krzysztofa po stromym zjeździe chłopaki ostro dali po hamulcach i skręcili w prawo mimo że trasa elity miała prowadzić prosto, ale co zrobić skoro organizator tak wyznaczył pętle. Pierwsze okrążenie przyniosło świetny czas okrążenia i dość dużą przewagę nad reszta zawodników. Kolejne 2 kółka chłopaki mocno naduszali na pedały i bardzo ciężko było się utrzymać, pod koniec 3ciej rundy puścili nas już prosto na właściwą trasę ale gdy dojechaliśmy do mety okazało się że wyścig zostaje anulowany bo niektórzy pojechali właściwą trasą dla elity a inni wyznaczoną przez organizatorów. I Ci postanowili że rywalizacja zostanie rozegrana od początku tyle że na pozostałych 3ch okrążeniach. Wszyscy byli bardzo zmarznięci bo zostali zatrzymani w trakcie wyścigu a później musieli czekać około 20 min na wznowienie. Tym razem czołówka się troszkę zmieniła, Od startu mocno na pedały nadusił Sławek Wojciechowski który rozerwał szybko peleton na mniejsze grupki, na 3cim podjeździe mocno przyspieszył Krzysztof Krzywy więc doskoczyłem do koła a za mną Krzysiu Brzuzek. Chwile później Krzywy odskoczył a my w 2ke uciekaliśmy przed goniącą nas grupką zawodników z treka. Wypracowaliśmy sobie około minutową przewagę na 3cim okrążeniu. Ostatnie kółko było bardzo ciężkie jechaliśmy coraz szybciej z kilkoma próbami ataków głównie Krzysia. Mi udało się bardzo szybko pokonać ostatni zjazd i wypracować przewagę którą musiałem potem utrzymać aż do mety, misja ta powiodła się i zająłem 2gie misce w tej edycji i zwyciężyłem w klasyfikacji generalnej przed Sławkiem Wojciechowskim i Michałem Bogdziewiczem. Zwycięstwo w klasyfikacji generalnej BT Gdańsk było moim 2gim z rzędu i 3cim w ciągu 4rech lat a na podium w klasyfikacji generalnej BT stawałem 5ciokrotnie. |
| | | | Piątek 14.10.2011 | PROFESJONALNE CZYSZCZENIE:
Dywanów, wykładzin,
tapicerek meblowych,
tapicerek samochodowych,
likwidacja roztoczy,
mycie okien
sprzątanie:
- piwnic
- strychów
- garaży
- ogrodów
Kontakt: 509 456 500
e-mail: MrClean@wp.pl |
| | | | Poniedziałek 03.10.2011 |  Maraton Gdynia, w tym sezonie formuła wyścigu była nieco odmieniona. Trasa składała się z 5ciu okrążeń o długości 12km każda. Od startu udało się zabrać z czołówką która po bardzo stromym podjeździe rozerwała się na mniejsze grupki, zostałem tam bardziej z tyłu. Nie wiem gdzie i kiedy ale się zgubiliśmy, najgorsze że na tym kawałku gdzie już źle jechaliśmy wpadło mi do głowy dać zmianę podczas której rozkręciłem ponad 40km/h hmm. Po paru minutach wjechaliśmy na trasę nie tam gdzie trzeba i musieliśmy zawracać, cała ta wycieczka dodatkowa miała 3,5km i jakieś 5 min w plecy. Po wjechaniu na trasę wpadliśmy w zawodników jadących na około 80msc i trzeba było się przebijać po pierwszym okrążeniu mieliśmy pozycję około 50. Grupka się nam porwała, Andrzej zaplątał się gdzies podczas wyprzedzania, ja po chwili też musiałem zawrócić bo w dość śmieszny sposób zgubiłem okulary, a że i tak walczyłem o złote kalesony ( co ja gadam – brązowe z lasu) nie miało to większego znaczenia. Mimo wszystko wyścig jechałem tyle ile byłem w stanie wyprzedzając co chwile kolarzy jadących z przodu oraz ku memu zaskoczeniu już tych zdublowanych. Na 4 okrążeniu usłyszałem pocieszająco załamującą wiadomość, ,, Maciek brawo nadrobiłeś jakieś 30 miejsc i jesteś już 28, yhm. Ale 4te kółeczko jechałem naprawdę bardzo szybko i wyprzedziłem jeszcze kilku zawodników i przy wjeździe na ostatnie kółeczko byłem 17sty. Na początku 5 kółka na zjeździe rozpędziłem się do 58km/h i myślałem że będzie to jeszcze szybsza runda, ale sama głowa nie pojedzie, na stromym podjeździe chciałem zaatakować z twardszego biegu na stojaka ale skurcz szybko mnie posadził i wrzuciłem na młynek. Od tego momentu już każdy ruch musiał być przemyślany jeszcze lepiej. I kulałem się na granicy skurczu. Okrążenie mimo wszystko było tylko minutę wolniejsze od poprzedniego pewnie pomogło sporo to że na końcówce musiałem się spiąć na finiszu a raczej km przed nim by nie finiszować na samym końcu. W miejscu gdzie na poprzednich rundach (asfalt wzdłuż obwodnicy do mety) 20km/h, teraz jechałem 28-34, ostatecznie uplasowałem się na 12stej pozycji open. Dzięki dość ciekawej formie dekoracji, pierwsza 10tka open która była dekorowana nie brała udziału w dekoracji kategorii wiekowych dzięki czemu na osłodę załapałem się na podium wraz z Andrzejem Wróblem i zwycięzcą Sławkiem Wojciechowskim który w open był 11. Mimo tych wszystkich problemów na trasie uważam wyścig za udany, powspominałem sobie jak to było jeszcze parę lat temu gdy takie miejsca to była normalność a mimo że się jechało na 30 czy 40 miejscu walczyło się na finiszach jak o mistrzostwo świata i się wygrywało to co najważniejsze (własną satysfakcję) |
| | | | Wtorek 27.09.2011 | MTB w Tczewie było drugą edycją cyklu MTB Kociewie 2011. Na starcie tym razem pojawiło się wielu mocnych zawodników. Od początku rywalizacji jechało się bardzo ciężko po wyboistej trasie wiodącej po poligonie. Jechało się dość ciężko nie mogłem się rozkręcić, na drugiej rundzie było już troszkę lepiej i wskoczyłem na 4ta pozycję. Reszta rund była niemal taka sama strata do pierwszego zwiększała się stopniowo za mną podążał Krzysztof Brzózek, a gdy mnie dogonił kulaliśmy się w miłej atmosferze do mety, na ostatnich metrach Krzysiu zaatakował, gdy chciałem odeprzeć atak spadł mi łańcuch, i na tym skończyła się rywalizacja bo zaraz była meta, widać już poważne braki w moim sprzęcie jeśli chodzi o jego doinwestowanie :/ Mimo nie najlepszego startu tego dnia udało mi się wygrać klasyfikację generalną co chociaż troszkę rekompensuje slaba dyspozycje moja i sprzętu. |
| | | | Wtorek 27.09.2011 | W zawodach xc Lębork wystartowałem po raz pierwszy i zgodnie z zapowiedziami trasa mile mnie zaskoczyła. Ale od początku do Lęborka przybyliśmy po godzinie 10tej okazało się że start opóźni się więc wszystko można było robić na spokojnie. Po przyszykowaniu sprzętu i ubraniu się ruszyłem na objazd trasy, po kilku set metrach rozpoczęły się prawdziwe górki, pierwsza była krótka za to bardzo ciężka do podjechania, kolejne już wjeżdżało się na spokojnie, zjazdy wymagały natomiast sporego skupienia, nie dość że stromo to jeszcze luźne podłoże ( prawdziwe MTB) Od startu bardzo mocne tempo narzucił Robert Banach, po chwili znalazłem się na 3, czasami 4tej pozycji bo jechaliśmy razem z Krzysiem. Na drugim okrążeniu napęd zaczął mi zaciągać, pojawiły się straty które chciałem nadrobić na zjeździe skończyło się dość zabawnie bo przestrzeliłem zakręt i zawisłem na taśmach, po ruszeniu łańcuch znów okręcił się na korbie co spowodowało wyrwanie osłony na ramę i zakleszczenie się między kołem a ramą. Usunięcie tego zabrało mi ponad minutę w dodatku poharatałem sobie palce bo niestety robiłem to dość nerwowo, na szczęście jadąc dość szybko krew ładnie krzepła:D niestety ten postój kosztował mnie stratę 2ch pozycji i na tamtą chwilę byłem 7. Kolejne okrążenia to nadrabianie czasu i straconych pozycji, na ostatniej rundzie udało mi się dojechać do miejsca 4 i rywalizacja dobiegła końca. Szkoda tego defektu bo czułem tego dnia że stać mnie na więcej niż pokazałem. Świetnie zorganizowane zawody i super trasa oby więcej takich zawodów. |
|
| [Start] [Poprzednie] 1 [2] 3 4 5 6 7 8 9 ... [Następne] [Koniec] |
|
|
|